Karłowicz - taternik i fotograf
Miłość Karłowicza do Tatr miała tragiczny koniec. 8 lutego 1909 roku góry, do których wracał w niemalże każdej wolnej chwili, o których tak wiele pisał i które z tak wielkim oddaniem fotografował, zabrały go na zawsze. Lawina, która tamtego dnia pod Małym Kościelcem odebrała mu życie, ocaliła jednak jego aparat. Trudno o bardziej przejmującą klamrę dla historii niezwykłego człowieka, dla którego górski krajobraz był czymś znacznie więcej niż tylko doznaniem estetycznym, czy źródłem muzycznych inspiracji. Obcowanie z górami było dla Karłowicza doświadczeniem egzystencjalnym, przeszywającym, totalnym.
Miłość od pierwszego wejrzenia
Po raz pierwszy przyjechał do Zakopanego w 1889 roku, razem z rodziną. Miał wtedy trzynaście lat. Tatry go zachwyciły i z czasem stały się jednym z najważniejszych miejsc jego życia. W kolejnych latach wracał w góry coraz częściej, z czasem stając się wytrawnym wspinaczem wysokogórskim i jednym z pionierów taternictwa.
Gdy w 1907 roku wszedł w otwarty konflikt z dyrekcją Filharmonii Warszawskiej i nie mogąc zaakceptować stosunków, panujących wówczas w muzycznym środowisku stolicy, postanawia osiąść na stałe tam, gdzie od dawna czuł się najlepiej – w Zakopanem, wśród swoich ukochanych Tatr. W swoich tekstach pisał o nich: „Żadne z tych gór nie były mi tym, czym Tatry”. Opisywał mgły zasłaniające szczyty i chwile, gdy nagle odsłaniały się przed wędrowcem stawy, śniegi i turnie. Góry nie były dla niego jedynie pięknym widokiem. Były przestrzenią, którą trzeba było poznawać, przemierzać i doświadczać.

Karłowicz na zboczu Gubałówki, w tle Zakopane. (Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Z czasem Karłowicz stał się aktywnym uczestnikiem rozwijającego się w Polsce taternictwa. Odbywał samotne wyprawy, podejmował trudne przejścia, wielu z nich dokonał jako pierwszy, znakował szlaki, regularnie pisywał m.in. do pisma “Taternik”, uprawiał narciarstwo i angażował się w rozwój turystyki oraz bezpieczeństwa w górach. Wraz z Mariuszem Zaruskim należał do środowiska, z którego wyrosła idea zorganizowanego ratownictwa tatrzańskiego. To z niej, już po śmierci Karłowicza, narodziło się Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
”Wiem, co mam do stracenia, i wiem, co mam do zyskania…”
Tragiczna śmierć kompozytora przyczyniła się do powstania mitu o romantycznym artyście uciekającym w góry przed światem, niezrozumieniem, niedocenieniem, poszukującym w górach ukojenia i obcowania z czystym pięknem. Dziś badacze twórczości i biografii kompozytora rzucają na jego relację z górami znacznie bardziej wielostronne światło. W tym ujęciu Karłowicz jawi się jako jeden z twórców nowoczesnego myślenia o taternictwie, który nie przeciwstawiał estetycznego przeżycia wysiłkowi, ryzyku czy podejściu stricte sportowemu. Przeciwnie – uważał, że trud jest nieodłączną częścią pełnego doświadczenia gór.

Karłowicz podczas wspinaczki w Tatrach wysokich. (Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Karłowicz sam opisał swój ideał turysty jako człowieka, który wyrusza w góry w poszukiwaniu „wrażeń w pierwszym rzędzie estetycznych”, ale posiada jednocześnie tyle siły woli, odwagi i doświadczenia, aby trudności stały się „tylko urozmaiceniem wyprawy”. Istotnie dla Karłowicza, celem samotnych wędrówek w Tatrach było nie tylko podziwianie widoków, czy sportowe osiągnięcia. Celem było ich głębokie, kompletne doświadczanie tak ciałem jak i duchem.
Taternik z aparatem
Fotografia pojawiła się w życiu Karłowicza bardzo wcześnie. Już jako jedenastoletni chłopiec wykonał pierwsze zdjęcia, później fotografowanie stało się nieodłącznym elementem jego górskich wędrówek. Aparat był jednym z jego najwierniejszych towarzyszy w Tatrach. Warto przy tym pamiętać, że aparaty fotograficzne w czasach Karłowicza znacząco odbiegały od tych, z których korzystamy dzisiaj. Były to ciężkie i nieporęczne urządzenia, które znacząco utrudniały wędrówki. Ostatni aparat Karłowicza wraz z kasetami i torbą ważył blisko 4 kg!

Ostatni aparat fotograficzny Karłowicza. (Źródło: Wirtualne Muzea Małopolski)
Karłowicza fotografował przede wszystkim tatrzańskie krajobrazy: doliny, stawy, granie, turnie i skalne ściany. Sam wywoływał zdjęcia, wybierał je i układał w albumy. Do dziś zachowały się trzy jego autorskie albumy oraz szklane negatywy.
Tak w muzyce, taternictwie tak i w fotografii cechował go perfekcjonizm. Jego zdjęcia cechuje doskonała jakość techniczna, przemyślana kompozycja i świadome operowanie odcieniami szarości. Nie traktował jednak fotografii jako sztuki równej muzyce. Była ona jednak niezwykle ważną częścią jego życia, ale przede wszystkim sposobem dokumentowania i zatrzymywania górskich doświadczeń. Odnosił na tym polu zresztą znaczne sukcesy. Jako pionier fotografii tatrzańskiej nie mógł odpędzić się od zamówień na odbitki swoich zdjęć. W 1907 roku żartobliwie pisał do Heleny Egerowej: Nie wiem czy się kiedy doczekam popularności jako kompozytor, prawdopodobnie nie. Ale jako taternik, zdobyłem już sobie uznanie: szturmują do mnie po odbitki moich zdjęć, a Towarzystwo Tatrzańskie zażądało całego szeregu zdjęć do tegorocznego pamiętnika. Wobec tak nieoczekiwanego powodzenia wcale niewykluczone jest, że zmienię zawód i, zamknąwszy Muzę moją do komody, przerzucę się na zawodowego turystę-fotografa.

Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem, oryginalna fotografia Mieczysława Karłowicza (Źródło: Zdjęcie ze zbiorów Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie we współpracy z Agencją Zegart.)

Widok z Doliny Rówienek w stronę Czeskich Stawów, oryginalna fotografia Mieczysława Karłowicza (Źródło: Zdjęcie ze zbiorów Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie we współpracy z Agencją Zegart.)
Między obrazem a dźwiękiem
Miłość Karłowicza do Tatr była miłością jego życia. Musiała więc znaleźć wyraz w jego muzyce. Dla wielu słuchaczy, pierwsze zetknięcie z muzyką kompozytora zostawia w pamięci przemożne doświadczenie przestrzeni, które wpisane jest w jego partytury. Ale góry pojawiają się w jego dziełach nie jako dosłowny pejzaż. Karłowicz nie próbował malować gór dźwiękami w swoich utworach. Ważniejsze było dla niego doświadczenie natury: jej potęga, tajemniczość, piękno i poczucie małości człowieka wobec ogromu świata i żywiołów przyrody. W tym sensie Tatry mogły wpływać na jego muzykę nie jednak jako zbiór konkretnych obrazów, lecz jako źródło emocji i przeżyć, egzystencjalnych, czy wręcz mistycznych, które znajdowały własny, muzyczny język.
W tym sensie fotografia, literatura tatrzańska i muzyka były trzema językami jednego doświadczenia. Fotografia zatrzymywała obraz. Teksty pozwalały opisać drogę i przeżycie. Muzyka sięgała jeszcze głębiej – pozwalała przetworzyć to, czego nie da się opowiedzieć ani pokazać za pomocą obrazu.
Góry, które zabrały go na zawsze
7 lutego 1909 roku, dzień przed śmiercią, Karłowicz rozmawiał z Elżbietą Trenklerówną o swoim nowym aparacie. Był duży i ciężki. Trenklerówna powiedziała, że z artystycznego punktu widzenia woli fotografie mniej ostre, z większą ilością „powietrza” i przestrzeni. Karłowicz odpowiedział: „No, zobaczy Pani, jak zrobię zdjęcia, przyniosę pokazać, przekona się Pani, co za różnica”.
Nie zdążył ich pokazać. Następnego dnia wyszedł w Tatry. Zginął pod lawiną na stokach Małego Kościelca. Przy jego ciele znaleziono aparat fotograficzny. Dwie fotografie z ostatnich dni jego życia zachowały się do dziś.

Po prawej: Uroczystość odsłonięcia pominika Karłowicza pod Małym Kościelcem w 1909 roku (źródło: nietylkozakopane.org); po lewej: Pomnik współcześnie (źróło: wikipedia.org)
Karłowicz – portret kompletny
W ramach festiwalu Karłowicz FEST chcemy przybliżyć kompozytora nie tylko jako muzyka, ale także jako taternika i fotografa właśnie. W przeciwnym razie jego portret jako człowieka byłyby niepełny. Dlatego integralną częścią programu wydarzeń będzie wystawa jego autorskich fotografii tatrzańskich, projekcja filmu dokumentalnego o jego pasjach oraz debata, w której wezmą udział tak muzycy jak i znawcy gór.
Wstęp na wszystkie te wydarzenia są bezpłatne (liczba miejsc ograniczona – prosimy o odbiór wejściówek w kasie Filharmonii).
Źródła:
Roszkowska, Ewa, “Wiem co mam do stracenia, i wiem co mam do zyskania” o taternictwie Mieczysława Karłowicza, Fabrica Litterarum Polono-Italica, nr 1(9), 2025, s. 1-17.
Wojnarowski, Krzysztof, „Mieczysław Karłowicz – geniusz czy profan fotografii?”, Kwartalnik Fotografia
Karłowicz, Mieczysław, Mieczysław Karłowicz w Tatrach. Pisma taternickie i zdjęcia fotograficzne, red. Jerzy Młodziejowski, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 1968.
Widok piękny bez zastrzeżeń. Fotografia tatrzańska Mieczysława Karłowicza, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 2016
pt. 11-12-2026, 18:00 | sb. 12-12-2026, 12:00 | nd. 13-12-2026, 12:00 | wt. 15-12-2026, 12:00 | śr. 16-12-2026, 12:00 | cz. 17-12-2026, 12:00 | pt. 18-12-2026, 12:00 | sb. 19-12-2026, 12:00 | pn. 14-12-2026, 12:00
Górska fotografia Mieczysława Karłowicza
Górska fotografia Mieczysława Karłowicza
nd. 13-12-2026, 16:00
Samotna wędrówka
Samotna wędrówka
nd. 13-12-2026, 17:30
Między górami a muzyką
Między górami a muzyką
Mieczysław Karłowicz na szczycie SzatanaWięcej na temat: Mieczysław Karłowicz

